Blog Kamila / Kamil’s blog


Poprzednie miesiące / Previous months

2005-08
2005-09
2005-10
2005-11
2005-12
2006-01
2006-02
2006-03
2006-04
2006-05
2006-06
2006-07
2006-08
2006-09
2006-10
2006-11
2006-12
2007-01
2007-02
2007-03
2007-04
2007-05
2007-06
2007-07
2007-08
2007-09
2007-10
2007-11
2008-01
2008-02
2008-03
2008-04
2008-07
2008-08
2008-09
2008-10
2008-11
2008-12
2009-01
2009-02
2009-03
2009-06
2009-07
2009-08
2009-09
2009-10
2009-11
2010-01
2010-02
2010-03


Spis treści bieżącego miesiąca / Table of contents for this month

2010-07-05 Podróże / Travelling
2010-07-06 Boston
2010-07-25 Wieczór muzyki polskiej / The evening of Polish music
2010-07-28 Fajerwerki / Fireworks


2010-07-05

Podróże / Travelling

Trochę w zeszłym miesiącu podróżowałem i chciałem się z Wami podzielić różnymi wrażeniami...

A więc po pierwsze, byłem przez weekend w Polsce, na ślubie mojego brata Wojtka. Przyleciałem w czwartek, wróciłem w poniedziałek. Warto było? Czasowo pewnie nie, ale finansowo nawet tak, bo za bilet zapłaciłem mniej niż 10% normalnej taryfy. Wszystko dzięki dziesiątkom tysięcy mil które corocznie wylatuję, w większości służbowo. Za 55 tys. przelatanych mil (dwa razy wokół równika) dostał mi się darmowy bilet do Europy – z własnej kieszeni musiałem pokryć tylko opłaty lotniskowe. Z darmowymi biletami jest tak, że nie ma się pełnej swobody wyboru linii lotniczych i punktów przesiadkowych. W moim przypadku w drodze do Polski leciałem przez Kanadę (Montreal) i Niemcy (Frankfurt), a wracałem przez Niemcy (Monachium) i Boston.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta Kanada. Parę lat temu wyczytałem w polskiej prasie że Kanadyjczycy znieśli wizy dla Polaków, więc niczym się nie przejmowałem, tym bardziej zresztą że Kanada była na trasie mojej podróży tylko krajem tranzytowym. A tu się okazało, że w Montrealu wszyscy wysiadający muszą przejść przez kontrolę paszportową. Głupota? Owszem, ale to i tak nic w porównaniu z cudami które wyprawiają w Stanach, gdzie nie tylko że przez kontrolę paszportową trzeba przejść, ale jeszcze trzeba odebrać swój bagaż, przejść z nim przez kontrolę celną, po czym trzeba nadać go dalej. Miałem nadzieję że Kanadyjczycy są pod tym względem od Amerykanów trochę mądrzejsi, ale okazali się być właśnie tylko trochę. Tak więc musiałem przejść przez kontrolę paszportową i tu zaczęły się schody. Przyczepili się do mojego paszportu, że „stary”. Jaki stary – paszport ważny jeszcze ponad rok?! Ano że nie „biometryczny”, tzn. bez „chipu”. Jak się okazało, wizy Kanadyjczycy dla Polaków znieśli, ale tylko dla tych z „nowymi” paszportami – ci ze starymi tak jak mój powinni mieć wizę. Czy to nie jest głupota? Jak najbardziej ważny paszport i się czepiają. Tłumaczę że o niczym nie wiedziałem, że nie planuję zatrzymać się w Kanadzie i że czeka już na mnie samolot do Europy gdzie lecę na ślub brata (chwyciłem się wszystkich argumentów jakie mi przyszły do głowy :-). Koniec końców machnęli ręką i mnie przepuścili. Muszę przyznać, że tu jednak ukazała się wyższość Kanadyjczyków nad Amerykanami, bo nie wątpię, że ci drudzy w tej sytuacji by mnie odesłali z powrotem, może nawet w kajdankach i z pieczątką „zakaz wstępu” w paszporcie.

W drodze powrotnej na szczęście nie leciałem przez Kanadę. Na dodatek w Polsce zaraz po przylocie w piątek złożyłem podanie o nowy paszport, więc jak będę w Krakowie w grudniu to go sobie odbiorę.

Tydzień później leciałem służbowo do Bostonu. Latam zawsze klasą ekonomiczną bo tylko za takie bilety płaci nam Laboratorium, ale tu spotkała mnie przyjemna niespodzianka, bo dzięki byciu stałym klientem linii United dostał mi się darmowy upgrade do klasy biznes. Pierwszy raz leciałem w takich warunkach i muszę przyznać, że różnica jest kolosalna. Białe obrusy, metalowe sztućce, szkło, porcelana... No i jedzenie – nie dość że w ogóle było (w klasie ekonomicznej jeść nie dają nic), to było naprawdę zjadliwe, a wiecie jak ja potrafię wydziwiać :-). Można się do tego przyzwyczaić – w drodze powrotnej byłem rozczarowany jak mnie nie upgradenęli, ale za miesiąc lecę do Waszyngtonu to może znów się uda :-).

Wyrobiłem też sobie ostatnio kartę stałego klienta w sieci hoteli Starwood (między innymi Sheraton i Westin) i w Bostonie po raz pierwszy miałem okazję jej użyć. Dali mi pokój na piętrze „dla stałych klientów” (przy wyjściu z windy była informująca o tym tabliczka) ale sam pokój nie różnił się jakoś specjalnie od tych co zwykle. Po dłuższych oględzinach zauważyłem jedną różnicę: plastikowa butelka z wodą, za którą zawsze chcą jakichś koszmarnych pieniędzy, tym razem była „za darmo dla naszych stałych klientów”! :-)


I’ve been travelling a fair bit lately and I wanted to share some of my impressions with you.

First, I was in Poland for a weekend at the wedding of my brother Wojtek. I arrived on Thursday and returned on Monday. Was it worth it? Time-wise probably not, but money-wise actually yes, because I paid for the ticket less than 10% of the usual fare. All thanks to the tens of thousands of miles I fly every year, mostly on business. For 55,000 flown miles (twice around the equator) I got an award ticket to Europe – I only had to cover to airport fees. With award tickets one does not have a complete freedom of the choice of the airlines and transfer airports. In my case on my way to Poland I flew through Canada (Montreal) and Germany (Frankfurt) and on the way back through Germany (Munich) and Boston.

All would have been fine if it wasn’t for that Canada. A few years ago I read in Polish newspapers that Canadians have waived visas for Poles, so I wasn’t worried; besides, Canada was only a transit country during my trip. Yet it turned out that in Montreal everybody getting off the plane had to go through the immigration control. Stupid? You bet, yet it is nothing next to the bullshit one has to go through in the U.S., where not only do you have to go through immigration, but also pick up your luggage, go with it through customs control, and then re-check it for the rest of the trip. I was hoping that Canadians would have a little more sense than Americans in that respect, but they turned out to have only a little more. So I had to go through the immigration control and that’s when the trouble started. They didn’t like my passport, saying that it’s “old.” What “old” – my passport is valid for another year?! Well, it’s not “biometric,” meaning without the chip. As it turned out, the Canadians only waived visas for Poles with the “new” passports – those with old ones like mine should have a visa. Isn’t that stupid? A perfectly valid passport yet they complain. I’m explaining that I didn’t know, that I’m not planning to stay in Canada and that my plane to Europe is already waiting for me and that I’m going for my brother’s wedding (I was pulling every argument I could think of :-). In the end they gave in and let me through. I have to admit that in that instance the Canadians did show superior flexibility over Americans, because I have no doubt that the latter in such a situation would have sent me back, maybe even handcuffed and with a “no entry” stamp in my passport.

Luckily, on my way back I wasn’t going through Canada. Plus, during my stay in Poland I applied for a new passport, so when I’m back in Krakow in December I’ll pick it up.

A week later I was flying on business to Boston. I always fly economy class because the Laboratory will only pay for those, but this time I was pleasantly surprised when, thanks to being a frequent flier on United airlines, I got a free upgrade to business class. I was flying like this for the first time and I have to admit that the difference was massive. White cloth, metal cutlery, glass, china... And the food – not only was it there (they give nothing to eat in economy), it was actually quite edible, and you all know how picky I can be. :-) One can easily get used to it – on my way back I was disappointed when they did not upgrade me, but when I fly to DC in a month maybe I’ll get lucky again. :-)

I have also received a “preferred customer” card of the Starwood hotels chain (Sheraton and Westin, among others) and I had an opportunity to use it in Boston for the first time. I got a room on the “preferred customers floor” (there was a board to that effect by the exit from the elevator) but the room didn’t seem much different from the usual. On careful examination I spotted one difference: the plastic bottle of water that they always put some ridiculous price on was “complimentary for our preferred customers” this time around! :-)


2010-07-06

Boston

Wspomniałem powyżej, że byłem niedawno w Bostonie. Jak to mam w zwyczaju przy podróżach do nowych miejsc, połączyłem pracę ze zwiedzaniem. Boston odegrał ważną rolę w amerykańskiej wojnie o niepodległość. To stare amerykańskie miasto, z bardzo „europejskim” centrum (nieregularne, ciasne uliczki). Poniżej zamieszczam trochę fotek.


I mentioned above that I’ve been to Boston recently. As I tend to do when I travel to new places, I did some sightseeing in addition to work. Boston was an important city in the American Independence War. It is an old American city, with a very “European” city center (irregular, narrow streets). I include some photos below.


Budynki / Buildings Budynki / Buildings Most / Bridge
Miasto łączące stare z nowym... / A city combining the old and the new...

Kościół / Church Kościół / Church Kościół / Church Kościół / Church Kościół / Church Kościół / Church
Bostońskie kościoły. / Boston churches.

Cmentarz / Cemetery Cmentarz / Cemetery Cmentarz / Cemetery
Stary cmentarz, z grobami między innymi ważnych postaci wojny o niepodległość. / Old cemetery, with among others important participants of the Independence War.

Budynek / Building Budynek / Building Budynek / Building Budynek / Building
Parlament stanu Massachusetts. / Massachusetts State House.

Statek / Ship
USS Constitution – stary okręt wojenny z 1797 roku. Niestety w poniedziałki zamknięty dla zwiedzających. / USS Constitution – an old warship launched in 1797. Unfortunately, closed for visitors on Mondays.

Statek / Ship Statek / Ship
Zamiast niego zwiedziłem więc USS Cassin Young – niszczyciel z czasów II wojny światowej. / Instead I visited USS Cassin Young – a World War II destroyer.


2010-07-25

Wieczór muzyki polskiej / The evening of Polish music

W ramach corocznego darmowego festiwalu muzyki poważnej w Parku Granta w tym roku, z okacji 200 rocznicy urodzin Chopina, odbył się koncert muzyki polskiej, z zaproszonym polskim kompozytorem i pianistą. Sponsorem koncertu był Konsulat RP i przy tej okazji muszę przyznać, że konsul zrobił na mnie raczej kiepskie wrażenie – po angielsku dukał tak, że przykro było słuchać.


As part of the annual free Grant Park Music Festival, a concert of Polish music took place this year, due to the 200-year anniversary of Chopin, with an invited Polish conductor and pianist. Polish Consulate was a sponsor, and I have to mention here that the consul made a rather poor impression on me, as his rough English was hard to listen to.


Koncert / Concert Koncert / Concert Koncert / Concert Koncert / Concert


Ludzi było mnóstwo więc koncert należy uznać za udany. Wkurzały jednak, i to nie tylko mnie, latające ciągle nad głowami policyjne helikoptery z okazji odbywającego się w okolicy Smaku Chicago. Ale cóż zrobić, koncert był darmowy, a darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby...


There were a lot of people, so the concert should be considered a success. However, what kept annoying, and not just me, were police helicopters hovering constantly overhead because of the Taste of Chicago taking place nearby. What can one say, the concert was free, and beggars can’t be choosers.


2010-07-28

Fajerwerki / Fireworks

W ramach nadrabiania zaległości wrzucam powyżej parę fotek z tegorocznych fajerwerków z okazji Amerykańskiego Święta Niepodległości 4 lipca.


As part of catching up with the backlog, below you can find a few pictures from this year's 4th of July Independence Day Fireworks.


Fajerwerki / Fireworks Fajerwerki / Fireworks Fajerwerki / Fireworks Fajerwerki / Fireworks


Pokaz był skromniejszy niż w zeszłym roku, ale i tak jestem zadowolony, bo technicznie zdjęcia wyszły lepiej. Dla zainteresowanych podaję, że zrobiłem je w trybie bulb, w którym pierwsze naciśnięcie wyzwalacza (a właściwie przycisku na pilocie) otwiera migawkę, a drugie zamyka. Mogłem więc bez problemu robić zdjęcia od momentu wystrzelenia petardy aż do jej całkowitego zgaśnięcia.


The show was more modest than last year, but I’m still happy about the results, because technically the pictures came out better. For those interested, I took them in bulb mode, where the first push of the shutter release (actually, a button on the remote) opens the shutter, and the second one closes it. I could thus without any difficulties take pictures from the moment a firework was shot until it was done.


Valid XHTML 1.0! Valid CSS! Created with Emacs